|
Blog > Komentarze do wpisu
Arka Gdynia, kurwa świnia
Okazuje się, że nawet ulubionej drużynie kibicuję inaczej niż prawicowcy. Wojciech Wencel we wpisie na blogu przyznaje, że od 30 lat kibicuje Arce Gdynia, chociaż nie lubi piłki nożnej. uświadomiłem sobie, że prawdziwych kibiców łączy niechęć do piłki nożnej. Brzmi to paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Wielkie widowiska piłkarskie, którymi każą nam się zachwycać media, prawie wcale nas nie interesują. Mamy gdzieś dryblingi Messiego, Euro 2012 i ogólnie „piękno futbolu”. Piłka nożna jako taka nas nudzi. (…) gdyby nie miłość do klubowych barw, nie widzielibyśmy w sporcie nic ciekawego.
niedziela, 22 stycznia 2012, pan_opticum
TrackBack
Komentarze
dymiacy_piecyk
2012/01/22 09:23:15
Wencel mimowolnie stworzył doskonałą definicję, z jednym zastrzeżeniem: należałoby zastąpić słowa 'prawdziwych kibiców' słowami 'stadionowych bandytów'. I wszystko się będzie zgadzało.
2012/01/22 12:47:39
"uświadomiłem sobie, że prawdziwych kibiców łączy niechęć do piłki nożnej."
Oczywista oczywistośc, że zacytuję klasyka. Najlepiej to widac kiedy skaczą odwróceni tyłem do boiska, to co się tam dzieje w ogóle ich nie interesuje. Najważniejsze jest uczucie jakiejś plemiennej wspólnoty, sport jest tylko pretekstem do rytualnych obrzędów. Dlatego to nie są żadni "kibice", tylko członkowie plemienia Arka Gdynia. 2012/01/22 12:59:19
"Robienie Poznania", to najbardziej daremny sposób na kibicowanie jaki widziałem. Dziwnym nie jest, że zrobił furorę wśród kibiców City.
Wencel sprawia wrażenie, że nawet jak obiera ziemniaki to myśli o Polsce. 2012/01/22 16:26:24
To nie nowina, w tych wszystkich dokumentach o kibolach jak im tylko pozwolą mówić anonimowo, w kominiarkach oczywiście, chętnie opowiadają, że dla nich nie liczy się liga piłki kopanej, ale liga kibolska czy chuligańska albo jakoś tak. Liczą się ustawki i kto kogo pobił więcej razy w ostatnim roku, mecze to tylko dodatek, efekt uboczny istnienia klubu (niech ktoś spróbowałby go rozwiązać). Wszystko jest dokładnie odwrotnie niż dla przeciętnego Kowalskiego.
Teraz zresztą to może już być obraz heroicznej przeszłości. Dzięki latom bijatyk mają dobrze wyszkolonych żołnierzy i już nie chodzi o rządzenie na dzielni, ale zorganizowaną przestępczość, dragi, wymuszenia. A tłuką się na mieście w walce o kontrolę nad terytorium, a właściwie rynkiem zbytu. Kiedyś też tak było, ale nie było to zaplanowane i przemyślane ani na taką skalę ("przyjazne" kluby współpracują ze sobą, jest podział zadań i sporych zysków). Dlatego teksty w stylu: a niech się tłuką, im szybciej się pozabijają na tych leśnych polanach tym lepiej - to jedna z najgłupszych opinii na ten temat. To natomiast, że prawicowa prawica mizia się z bandziorami, to już trochę za dużo na moją głowę. Niech ktoś to analizuje, dla mnie taka jest po prostu natura faszyzmu. 2012/01/23 00:37:08
"Dlatego teksty w stylu: a niech się tłuką, im szybciej się pozabijają na tych leśnych polanach tym lepiej - to jedna z najgłupszych opinii na ten temat."
Popularny wśród korwinoidów, zero zdziwień. W ogóle nie rozumiem tego akapitu, w którym Wencel narzeka, że stadiony zamieniają się w "komercyjne parki rozrywki". Każdy normalny człowiek woli stadiony, na których ludzie grzecznie wcinają popcorn, a nie takie, na których giną ludzie. A taka przecież była właśnie sytuacja w Anglii - ludzie ginęli. Wencel chce patriotycznego zaangażowania, ale pojęcia nie mam jak kibicowanie jakiejś drużynie może być aktem patriotyzmu w normalnym i demokratycznym państwie. Chyba skwaszonego lokalnego "patriotyzmu", który każe nienawidzić kibiców innej drużyny. Jak to się ma do niedzielenia Polaków, byśmy mogli być jedną, patologiczną rodziną? I to jest taka nienawiść, od której lecą zęby i łamią się kości, a nie konwersacyjne prztyczki, jakie wymieniam ze znajomymi kibicami Liverpoolu. To, że kibole są często zaangażowani w kryminalną działalność (oprócz prania się po pyskach nawzajem), to oczywistość dla każdego, poza zakochanymi w nich prawicowcami. Dla niego to szkoła honoru. |