|
Archiwum
Zakładki:
Blogi, które czytam
Cywilizacja życia
Ideolo
Strony
|
niedziela, 22 stycznia 2012
Arka Gdynia, kurwa świnia
Okazuje się, że nawet ulubionej drużynie kibicuję inaczej niż prawicowcy. Wojciech Wencel we wpisie na blogu przyznaje, że od 30 lat kibicuje Arce Gdynia, chociaż nie lubi piłki nożnej. uświadomiłem sobie, że prawdziwych kibiców łączy niechęć do piłki nożnej. Brzmi to paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Wielkie widowiska piłkarskie, którymi każą nam się zachwycać media, prawie wcale nas nie interesują. Mamy gdzieś dryblingi Messiego, Euro 2012 i ogólnie „piękno futbolu”. Piłka nożna jako taka nas nudzi. (…) gdyby nie miłość do klubowych barw, nie widzielibyśmy w sporcie nic ciekawego.
piątek, 06 stycznia 2012
Bungee na starość
Każdy z nas się zestarzeje, choć zapewne większość woli o tym nie myśleć. Dzięki naukowcom z MIT możemy się jednak poczuć jak staruszkowie, niezależnie od tego ile mamy lat. To jest wersja basic. Wersja premium proponuje następujące niedogodności:
Skąd ludzie biorą takie pomysły? Jak ktoś chce pomóc starszym osobom, to niech im zrobi zakupy, a nie podpina się do bungee, żeby było mu ciężej sięgnąć po puszkę z fasolą.
środa, 04 stycznia 2012
Teeth
Wspaniały film o dorastaniu, destrukcyjnej mocy religii, strachu przed gwałtem, toksycznych relacjach, obłudzie, bigoterii i zębach w cipie. Muszę się przyznać, że lubię horrory z kuriozalnymi pomysłami. Kiedy usłyszałem o "Teeth", to pomyślałem, że można będzie sobie w zimowy wieczór obejrzeć film, w którym pierwsze skrzypce gra vagina dentata. Jak pomyślałem, tak zrobiłem, bo jestem poważnym człowiekiem. Film zaczyna się sceną, w której młoda dziewczyna mówi o tym, jak cudownie jest oddać swój wianuszek dopiero po ślubie. Nosi nawet tę amerykańską obrączkę, która oznacza ślub czystości. To główna bohaterka. Po niej jakiś podejrzany gość obrzydza słuchającym młodym umysłom seks oralny, masturbację i macanki. Zabrakło tylko kogoś, kto dodałby, że chrześcijaństwo to religia radosna i wrażliwa na piękno życia. Dziewczyna mieszka w domu, nad którym górują dwa kominy elektrowni niby dwa tłuste fallusy. Ma kochających rodziców i brata, który jest jej całkowitym przeciwieństwem. Słucha szatanistycznej muzyki, uprawia przedmałżeński seks i nie stroni od używek. Nie okazuje się jednak w głębi duszy dobrym człowiekiem, straszny z niego gnój. Silne poglądy bohaterki zostają wystawione na próbę kiedy poznaje chłopaka. Też jest zaobrączkowany i czysty w oczach Pana Boga. Udziela też dziewczynie moralnego wsparcia. Klasa była oburzona, że w podręczniku jest obrazek penisa, a wagina została zaklejona jakimś pazłotkiem. Nasza bohaterka, jako wzorowa uczennica zgłosiła się i wyjaśniła, że to dlatego, że kobiety są z natury cnotliwsze i należy im oszczędzać takich widoków. Kiedy została słusznie wyśmiana przez klasę za swoją reakcyjność, przebił się mocny głos chłopaka, że to prawda co ona mówi. Film bardzo pesymistyczny. Nawet jeśli ktoś wydaje się w porządku, to w końcu okazuje się zwykłym chujem, który dba tylko o siebie. Bohaterka nie potrafi poradzić sobie z tym co się z nią dzieje. Po raz pierwszy czuje coś do innej osoby, a na dodatek ma zęby w pochwie. Nie ma nikogo z kim mogłaby o tym pogadać, a ludzie którzy mieli być jej przyjaciółmi wolą ją napiętnować niż pomóc. Jest opuszczona i zdana wyłącznie na siebie. To mógłby być film obyczajowy, gdyby nie odgryzione palce i fiuty.
czwartek, 22 grudnia 2011
Czekając na Adama Bobko
Dostałem sms-a Witam! Niepodpisane i nieznany numer. Mam pierwszą w życiu tajemniczą nieznajomą, a ona chce żebym gadał z jakimś facetem. Dobrze, że darmowa ta usługa, bo inaczej nie wiem czy bym odebrał, mimo porządnych rekomendacji.
sobota, 10 grudnia 2011
Łzy w marmurze
To zły czas na dyskusję o nowych podatkach, bo mamy kryzys. Każde dodatkowe obciążenie banków to obciążenie ich klientów - powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. To wypowiedź o świetnym pomyśle, jakim jest podatek od transakcji finansowych. Panów bankierów boli dupa, chociaż podatek wynosi 0,1% wartości transakcji, a od instrumentów pochodnych 0,01%. Żaden czas nie jest dobry na podwyżkę podatków, a co dopiero wprowadzenie nowego. W czasie kryzysu nie wolno, bo kryzys, a w czasie prosperity nie wolno, bo po co denerwować inwestorów, to wrażliwi ludzie są. Wolno tylko ciąć świadczenia socjalne, w ramach racjonalizacji budżetu i uzdrawiania stanu finansów. Chuj wie na co ci ludzie wydają pieniądze, kiełbasa albo inny salceson. Nic pięknego. Banki muszą mieć pieniądze na marmury. PKO BP nawet coś lepszego niż marmury. W Warszawie powstaje specjalna placówka dla ludzi z milionem złotych żeby nie musieli się stykać z prolami. Wnętrza utrzymane są w lśniących czerniach przetykanych złotem(...) Architekt wyjaśnia, że motyw złota zastosowano jako element łagodzący silny, graficzny kontrast między czernią a bielą, wykorzystując jego walory dekoracyjne oraz bogatą symbolikę - jako ciepłej, szlachetnej barwy kojarzącej się z prestiżem, stabilnością i dobrobytem. I opowiada, że w różnych częściach banku dominują różne kolory. - W strefie obsługi klienta, ze względu na jej charakter, dominuje eleganckie połączenie czerni i złota jedynie przełamane bielą, natomiast w części przeznaczonej dla pracowników Banku naczelną barwą jest biel. W gabinetach spotkań dominuje ciepły złoty odcień ścian, który, po przejściu z czarnej części recepcji i korytarza, symbolizuje wejście w sedno i istotę miejsca. Czerń ukrywa swoje rzeczywiste "wewnętrzne" bogactwo, nie epatuje nim, a stopniowo odkrywa jego obecność - opowiada Robert Majkut. Dopełnieniem kolorystyki jest dekoracyjny motyw delikatnej siatki. Powtarza się on w przekształconej formie jako wzór linii na wykładzinach i sufitach, jako subtelne wypiaskowanie na szklanych ścianach, jako motyw tapicerski okładzin ściennych, czy w transkrypcji wzoru w geometrię form kolumn konstrukcyjnych. Szczególnym przykładem jego rozwinięcia jest dekoracyjna ściana wizerunkowa za ladą recepcyjną - unikalna płaskorzeźba złożona z wypukłych złotych rombów. To takie piękne, że powinno się pokazywać dzieciom w szkołach. Najlepiej z napisem "nie dla ciebie". Trzeba być brudnym chamem, żeby zdzierać forsę z takich wysublimowanych ludzi. Z drugiej strony, przyjemnie czyta się kwilenie skrzywdzonych bankierów.
wtorek, 06 grudnia 2011
Fido
Powyższa tubka idealnie wprowadza w świat filmu. Ziemia opanowana jest przez zombie, przed którymi ludzkość chroni korporacja Zomkon. Nie tylko chroni ludzkie osiedla, ale zamienia też zombie w tępą siłę roboczą za pomocą specjalnych obroży. Wykonują one proste prace fizyczne, strzyżenie trawników, pielenie ogródków, przeprowadzki itp. Ze śmiertelnego zagrożenia przeistaczają się w pomoc domową, a posiadanie własnego zombie jest kwestią prestiżu. Każdy po śmierci staje się zombie, nie ma zmiłuj, chyba że odetną ci głowę. Jest to specjalna usługa pogrzebowa dająca pewność, że nigdy nie wrócisz. W trosce o ludzkość Zomkon dostarcza też sprzęt, który monitoruje pracę serca u osób starszych. Prezentowany jest w telewizyjnych reklamówkach pod hasłem "nie ufaj starym ludziom!" Jeśli jakieś korpo jest aż tak dobre, to musi być strasznie złe. Tak oczywiście jest w przypadku Zomkonu, które wydaje się mieć władzę totalną nad mieszkańcami. Przykładowo, jeśli ich obroża nawali i twój zombie kogoś pogryzie, to wcale nie oni mają problemy, tylko ty. I to bardzo poważne, bo wiążące się z zesłaniem do dzikiej strefy gdzie łażą chmary "dzikich zombie". Akcja rozgrywa się w latach przypadających na złote czasy american dream, kiedy podatki były wysokie, ludzie mieli pieniądze, samochody były piękne, a noszenie kapelusza nie było pretensjonalne. Głównym bohaterem jest dzieciak, który nie ma przyjaciół w szkole i nikt go nie lubi. Jego prawdziwym przyjacielem zostaje nowo kupiony zombie. Potrafi tylko postękiwać i dziwnie pachnie, ale nie osądza. Na imię ma Fido. Miła i ciepła komedia o tym, co w życiu jest ważne. Przyjaźń, miłość, poświęcanie czasu bliskim. Czasami ktoś zostaje zagryziony, albo trzeba spalić dziecięce zwłoki, ale takie też jest życie.
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Głupotnik Ziemkiewicza
Ziemkiewiczowi ulało się z czerepa bełkotliwym wpisem na blogu. Swoim zwyczajem prawdę traktuje lekko, słusznie licząc na ignorancję wśrod swoich czytelników. Korzystając z chwili wolnego czasu w moim zajętym życiu, postanowiłem wspiąć się na szczyt piramidy Maslowa i napisać notkę. W pierwszym akapicie stwierdza, że Marsz Niepodległości wpytę był i basta. Obarcza też przeciwników tegoż o doprowadzenie do burd. Nie pisze niestety w jaki sposób je wywołaliśmy, chyba chodziło o to, że znaleźli się na drodze Marszu ludzie o odmiennych poglądach, co wywołało w patriotycznie nastawionym tłumie zrozumiałą wściekłość. Musieli aż rozwalić Plac Konstytucji i bić ludzi na ulicach z tej złości. Przypałętali się też żule, którzy podpalili wóz TVN. Że nie byli to patrioci, jest jasnym, bo tacy fantastyczni ludzie w życiu by czegoś podobnego nie zrobili. Oskarża "elity intelektualne" (czyli kogo?) o branie "jurgieltu" od Unii w formie funduszy europejskich. Standardowo rzuca mgliste oskarżenia o korupcję, bo jurgielt to były stałe łapówki płacone polskim dygnitarzom przez ościenne mocarstwa w Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Nie wiedziałem tylko, że trzeba było łapówkę zdobyć w drodze konkursu i przeznaczane były na tworzenie miejsc pracy, badania naukowe czy rozwój infrastruktury i że trzeba było część środków najpierw wyłożyć z królewskiej kiesy. Takie szczegóły jednak Ziemkiewiczowi przeszkodzić nie są w stanie, bo ma ten zwyczaj, że wyciąga jakieś słowo z dawnych wieków i dowolnie go używa. Stąd w jego felietonach pojawiają się bojarzy, dwory, rzeczony jurgielt i inne gówna, które powinny zażenować poważnego człowieka, bo działają przecież nawet na mnie. Na dodatek notkę opublikował w ramach "subotnika", co jest bez sensu, ponieważ był to nieodpłatny i pożyteczny czyn społeczny, a Ziemkiewicz za swoją pisaninę dostaje kasę i na dodatek szkodzi. Polski nacjonalizm był w porządku, ponieważ nie był zbrodniczy (został "ochrzczony") jak inne nacjonalizmy, które wywodziły się z teorii Darwina i były chujowe. Panie Rafale, jak nie był, jak kurwa był. To polski nacjonalista postanowił uświetnić kadencję pierwszego w historii prezydenta Polski poprzez zastrzelenie go, z czego narodowcy są dumni po dziś dzień. To były inicjatywy takie jak utworzenie "numerus clausus" na polskich uczelniach (z dążeniem do numerus nullus), ataki na żydowskie sklepy i Żydów. Ziemkiewicz pisze, że nie rozgrzesza antysemityzmu, ale miał on "swoje konkretne, zrozumiałe (...) przyczyny". Nie wiem jakie konkretne i zrozumiałe przyczyny stały za tym, że dziarscy chłopcy narodowcy cięli żyletkami twarze żydowskich dziewczyn. Może było to wytłumaczone w publikacjach, w których endecy rozliczają się z mroczną przeszłością, o których wspomina. Ziemkiewicz jednak nie jest w stanie takiej publikacji przywołać, pewnie elity pochowały. Kolejną rzeczą, bez której Ziemkiewicz nie jest w stanie się obejść, jest wymyślanie nowych wyrazów. Nie pasi mu nacjonalizm, więc wymyślił sobie nacjonizm, "czyli przekonanie, że naród jest podstawą zorganizowania wspólnoty i państwa". Różnić się to ma od nacjonalizmu tym, że nacjoniści nie dzielą narodów na lepszy czyli swój i gorszą resztę, której trzeba spuścić wpierdol. Nie określa jednak kto do tego narodu ma należeć, a kto nie. Ma być to kryterium rasowe, czy kulturowe, diabli wiedzą jakie. A może wystarczy się z nim zgadzać żeby należeć do narodu. Wiadomo tyle, że jest to silna wspólnota, która wyciągnie nas z problemów. Pojęcia nie mam jakich, bo o tym Ziemkiewicz nie pisze, więc należy domniemywać, że jest to rozwiązanie wszystkich problemów. Jak się zorganizujemy w silną wspólnotę, to świat będzie pod takim wrażeniem, że skończy kryzys. Na pewno nacjonizm rozwiąże problemy, które na Polskę sprowadziła "kolorowość" i "tolerancja". Byłby więc szary i nietolerancyjny? Notka została zlajkowana przez blisko pół tysiąca osób. Może to będzie twarde jądro narodu, zbudowanego na kłamstwie, nieuctwie i nietolerancji. |